Huayhuash Circuit


Huayhuash Circuit

Jeszcze do niedawna przejście Huayhuash Circuit i logistyka w rejonie były tematem ezoterycznym. Rzekome niebezpieczeństwa  (przypadki rabunków z bronią na turystach), działalność partyzantki „świetlistego szlaku” oraz konkurencyjny Alpamayo Circuit sprawiały że niewielu turystów zapuszczało się w ten rejon. Mało kto zwrócił też uwagę, że poruszająca historia Joe Simpsona z całkiem popularnego filmu „Czekając na Joe” rozegrała się właśnie w tych stronach.

Wybierając się do Peru w 2015r. właściwie też nie myśleliśmy o tej lokalizacji. Pocztówkowy Alpamayo kusił znacznie bardziej ale po rozpoznaniu nadmiernej jak dla nas popularności tego rejonu naszą uwagę zaczęliśmy koncentrować właśnie na Huayhuash.

Trasa trekkingu przebiega na wysokościach 3-5 tys. metrów i tworzy pętlę wokół wspaniałego łańcucha górskiego. Góry te leżą w klimacie tropikalnym więc mimo sporej wysokości trasa nie prowadzi przez lodowce. Widoki na ośnieżony łańcuch bardzo trudnych do zdobycia strzelistych sześciotysięczników (m.in. Yerupaja, Siula, Jirishanca), turkusowe jeziora i soczystozielona pampa sprawiają, że jakość atrakcyjność tego trekkingu to światowa czołówka. Polecamy.

Czy Huayhuash Circuit jest dziki?

Przeszukując Internet i zbierając info okazało się że tam też nie jest wcale tak dziko, a w rejonie działają komercyjne wyprawy organizujące ‚gajdów’, osiołki i muły, namioty, kucharzy itp. Transport w pudle żywej kury do ubicia na obiad dla zmęczonego gringo nie jest rzadkością, a grupki zasapanych turystów z lekkimi plecaczkami podążają za bezlitośnie szybkimi lokalsami :p Ceny imprezy nie pamiętam ale zwalała z nóg…

Trekking wokół Kordyliery Huayhuash

My tradycyjnie postawiliśmy na niezależność i samowystarczalność. Z wielkimi worami na plecach, przygotowani na 10 dni pobytu w górach stanęliśmy na starcie w wiosce Llamac.  Pierwszy odcinek do jeziora Jahuacocha jest odwiedzany także przez wycieczkowiczów 1-2 dniowych i trudno na nim o samotność, a biwak nad jeziorem to zwykle kilkanaście namiotów. Gospodarze miejsca prócz pobrania opłaty za pobyt oferują też piwo i pstrąga z grilla – znaki czasu… Po drodze spotkaliśmy też argentyńskiego przewodnika który po nieudanej zgadywance co do naszej narodowości i finalnej informacji że jesteśmy Polakami uderzył się w czoło i powiedział: „Powinienem był się domyślić! Tylko Polacy są na tyle twardzi żeby niezależnie robić całą pętlę i nieść wszystko ze sobą. Pewnie macie tam jeszcze pół litra wódki! W Patagonii poznałem Wandę Rutkiewicz – ona zawsze miała ze sobą pół litra! :)” Cholera nie mieliśmy…

Trekking wokół Kordyliery Huayhuash

Byliśmy zaklimatyzowani więc nocleg dostarczył nam wystarczającej regeneracji i rankiem poszliśmy w swoją stronę. Na dalszych odcinkach turyści byli już nieliczni i w zdecydowanej większości zorganizowani w większe grupy. Orientacja w terenie nie nastręczała trudności, a ewentualne wątpliwości raczej powodował nadmiar ścieżek (często bydlęcych) niż ich brak. Nie są to ludne góry ale z pewnością nie jest to ‚wilderness’ na miarę niektórych miejsc w USA czy Kanadzie.

Program przejścia

Całą pętlę udało nam się przejść w osiem i pół dna. Nie forsowne, ale równe tempo oraz dyscyplina poranka pozwalały na komfort osiągania biwaków na 2-3h przed zmrokiem.

  • dzień 1: Llamac – Jahuacocha (istnieje więcej niż jeden wariant przejścia. Dość komfortowy jest trawers wzdłuż akweduktu)
  • dzień 2: Jahuacocha – Sambuya Punta – Rondoy Punta – Quartelhuain
  • dzień 3: Quartelhuain – Mitucocha – Janca (uwaga: na trawersie od Cacananpunta do Mitucocha niewyraźna, zanikająca ścieżka)
  • dzień 4: Janca – Carhuac (Yanapunta) – Carhuacocha – Gangrajanca
  • dzień 5: Gangrajanca – Siula – Quesillococha – Huayhuash (najpiękniejszy odcinek szlaku!)
  • dzień 6: Huayhuash  – Portachuelo de Huayhuash – Viconga – Punta Cuyoc
  • dzień 7: Punta Cuyoc – Huayllapa – Huatiaq
  • dzień 8: Huatiaq – Tapush Punta – Q. Ocshapata – Jahuacocha (chcieliśmy zejść wprost do Llamac ale wbrew mapie nie znaleźliśmy takiego wariantu i z konieczności wróciliśmy na noc do Jahuacocha)
  • dzień 9: Jahuacocha  – Llamac (tak jest tam sklep i zimne piwo!)

Trekking wokół Kordyliery Huayhuash

Logistyka

Transport do Llamac: bus we wczesnych godzinach porannych z Huaraz przez Chiquian. Przewoźnik: Turismo Nazario. Upewnijcie się co do godziny transportu powrotnego z Llamac. Bus odjeżdża dość wcześnie więc schodząc z gór warto być pewnym że zdążycie.

Mapy: arkusz 0/3C Alpenvereinskarte – Huayhuash kupiona w Polsce. W Peru widzieliśmy jakieś mapy w biurach przewodnickich ale nie zakładalibyśmy z góry ich dostępności na miejscu.

Przewodniki: zdawkowy opis w LonelyPlanet. Warty uwagi jest też przewodnik Trekking in Peru wydawnictwa Bradt.

Żywność: w naszym przypadku w 100% przyniesiona na plecach. W niektórych miejscach możliwość kupienia piwa, coli czy ziemniaków lub pstrąga. Należy je jednak traktować jako ewentualną nagrodę za wysiłek a nie jako pewny catering. Co do pstrągów to zachowanie tego gatunku w okolicznych jeziorach może zależeć od naszej wstrzemięźliwości.

Woda: łatwo dostępna w dolinach. Z uwagi na dużą ilość wypasanego bydła i owiec bardzo wskazany filtr, tabletki odkażające lub kilkuminutowe gotowanie.

Paliwo/gaz: zdecydowanie polecamy samowystarczalność.

Zakwaterowanie i camping: własny namiot to podstawa. Właściwie nie ma innych możliwości. Campingi ograniczają się do wyznaczonego miejsca na rozbicie namiotu i ewentualnie drewnianego wychodka.

Sprzęt: sprzęt zimowy i asekuracyjny zbędny. My przeszliśmy całość w niskich butach (czerwiec). Przydatne kije trekkingowe.

Możliwości wycofu: z uwagi na trudności z transportem jedyne rozsądne opcje to zejście do Quartelhuain, a potem dopiero zejście z Huayllapa do Cajatambo.

Bezpieczeństwo: wydaje się że zagrożenia są mitem. Lokalna ludność jest przyjazna pod warunkiem uiszczenia opłat za wstęp na ich teren. Czasami wymyka się im jednak, że opłata jest z tytułu ‚seguridad‚ 🙂 Realnym zagrożeniem mogą być natomiast agresywne psy pasterskie…

Opłaty: łączny koszt ‚wstępów’ dla 2 osób nie przekroczył 200PEN. Zabierzcie drobne!

Trekking wokół Kordyliery Huayhuash

Robiąc ten wpis ponad dwa lata po przejściu treku odkryliśmy, że z opisem szczegółów ubiegli nas Bogna i Radek na swoim blogu bognairadek.pl.  Polecamy więc uwadze również tamten wpis, a gdyby Wam mimo wszystko czegoś zabrakło zapraszamy do kontaktu!