Tajemnice Wielkiego Zimbabwe

Wielkie Zimbabwe to tajemnica równie intrygująca jak inkaskie Machu Picchu. Atmosfera tego miejsca i jego nieznana geneza w połączeniu z wyobraźnią podsycaną książkami Wilbura Smitha wywarły na nas duże wrażenie. To drugi co do wielkości po egipskich piramidach antyczny kompleks budowlany w Afryce, wskazujący na obecność na tych terenach starożytnych rozwiniętych cywilizacji.

Wielkie Zimbabwe

Co właściwie jest tajemnicą?

Można przyjąć, że wszystko, bo na żadne z poniższych pytań nie ma w 100% pewnej odpowiedzi:

  1. Kto wybudował miasto i kto je zamieszkiwał?
  2. Jakim celom służyło?
  3. Skąd pozyskano budulec i czemu służyły poszczególne obiekty?
  4. Kiedy i z jakich przyczyn upadło/opustoszało?

Kto wybudował Wielkie Zimbabwe?

Z uwagi na istotne szlaki handlowe które prowadziły wzdłuż wybrzeży Oceanu Indyjskiego wśród naukowców pojawiały się hipotezy jakoby budowniczymi miasta nie byli rdzenni Afrykanie. Autorstwo przypisywano m.in. Fenicjanom, Egipcjanom, Arabom czy Chińczykom zupełnie negując prawdopodobieństwo wzniesienia ich przez mało rozwinięte lokalne plemiona Szona i Karanga. Dziś wśród archeologów przeważają opinie przeciwstawne, którzy na podstawie znalezionych w ruinach przedmiotów skłonni są przypisywać autorstwo ruin rdzennej cywilizacji afrykańskiej. Co ciekawe na terenie całego kompleksu nie znaleziono żadnych szczątków ludzkich mogących dostarczyć dodatkowych dowodów wspierających którąś z hipotez.

Wielkie Zimbabwe - Wejście

Jakim celom służyło Wielkie Zimbabwe?

Tutaj też zdania są podzielone. Z uwagi na wspomniane szlaki handlowe z dużym prawdopodobieństwem przyjąć można, że miasto służyło celom handlowym. Na poparcie tej hipotezy wskazuje się lokalne bogactwo zasobów jak złoto kość słoniowa oraz transport cennych towarów płynących z Persji, Indii czy Chin.

Bardziej jednak podsycają wyobraźnię tezy jakoby była to starotestamentalna kraina Ofir, gdzie znajdowały się sławne kopalnie Króla Salomona lub też cel wypraw starożytnych Egipcjan – tajemnicze Puntu. Jedną z poszlak podsuwającą ten kierunek rozważań jest czernidło jakie znaleziono w grobowcu pewnej egipskiej księżniczki, gdyż minerał z jakiego zostało sporządzone nie był ówcześnie znany w Afryce Północnej, a za to rozpowszechniony właśnie w dorzeczu Zambezi. Z kolei plemiona z grupy Szona zamieszkujące okolice Wielkiego Zimbabwe (i tylko oni) noszą na głowach chusty wiązane w taki sposób jak niegdyś czynili to starożytni Egipcjanie…

Innym elementem układanki jest złej sławy królestwo Monomtopa. Były to niebezpieczne i długo niezbadane dla pierwszych zdobywców ziemie. Imperium to według niektórych obejmowało także Wielkie Zimbabwe, które miało być siedzibą groźnego władcy i jego żon.

Architektura i budulec

Podobnie jak w przypadku niektórych inkaskich budowli nieznane jest pochodzenie użytego budulca oraz stosowane techniki jego obróbki. To niesamowite, że wszystkie budowle na terenie kompleksu wzniesiono ze starannie obrobionych kostek kamienia o podobnej wielkości nie używając do tego żadnego spoiwa czy zaprawy. Nie stało to na przeszkodzie w budowaniu bram i sklepień a także stosowania ornamentyki (wzór shevron). Grubość murów u podstawy sięga miejscami 5m, a ich wysokość 10m! Zwraca też uwagę bardzo dobra akustyka niektórych miejsc.

Wzór Shevron

Nie jest też pewne przeznaczenie zachowanych obiektów. Masywne mury przywodzą na myśl fortyfikacje obronne jednak nie ma jednomyślności wśród badaczy czy istotnie pełniły taką funkcję. Intrygującą zagadką jest też charakterystyczna stożkowa wieża, którą podejrzewa się o rolę spichlerza lub skarbca, ale poszukiwacze skarbów niczego tam dotąd nie znaleźli…

Spichlerz? Skarbiec?

Nie sposób też nie wspomnieć o tajemniczych figurach ptaków z ludzkimi dłońmi zamiast szponów (i znowu te książki Wilbura Smitha!). Wprawdzie nie ma pewności co symbolizowały i które ptaki przedstawiały, ale najczęściej przyjmuje się, że były to sokoły stanowiące łączność świata ludzi ze światem przodków. Dziś ptak ten jest symbolem kraju, który wziął swoją nazwę właśnie od tego miejsca – Zimbabwe.

Przyczyna upadku Wielkiego Zimbabwe

I znowu niewiadoma.  Szacuje się, że miasto zostało opuszczone ok. 1450 roku, gdyż prawdopodobnie stało się ofiarą własnej potęgi. Niewykluczone, że to przeludnienie, w połączeniu  z rabunkową gospodarką rolną i łowiecką doprowadziło do jego upadku, a ludność opuściła je z braku żywności.

Odkrycie ruin

Niezamieszkałe już wtedy ruiny były znane Portugalczykom w XVIw, ale dla współczesnej nauki odkrył je końcem dziewiętnastego wieku niemiecki geolog Karl Mauch. Później tereny te kontrolowane były przez kompanię Cecila Rhodesa poszukującą złota i diamentów. Badania naukowe w ruinach były prowadzone nieregularnie, a i nie wszystkie ich wyniki doczekały się publikacji. W czasach Rodezji i panowania brytyjskiego tezy o afrykańskim rodowodzie tego miejsca były tłumione i nie dopuszczano ich do uszu publiczności.

Zwiedzanie

Kompleks znajduje się na terenie prowincji Masvingo w odległości ok. 100km od Harare i jest łatwo dostępny samochodem. Przy wjeździe lokalna ludność prowadzi liczne kramy z pamiątkami za które prócz niewygórowanych kwot chętnie przyjmują w rozliczeniu kolorowe T-shirty lub inne atrakcyjne dla nich części europejskiej/amerykańskiej garderoby. W ofercie dominują kamienne figurki nawiązujące do historii Zimbabwe lub innych symboli afrykańskich.

Wielkie Zimbabwe - sprzedawcy pamiątek

My korzystaliśmy z campingu położonego tuż przy kompleksie. Standard typowy dla tego typu miejsc w Zimbabwe: miejsce na braai, skromne łazienki, elektryczność (choć regularnie zdarzają się przerwy w jej dostawie co skutkuje również brakiem wody). Teoretycznie miejsce należy rezerwować wcześniej, ale patrząc na ilość campingowców w okresie naszego pobytu nie wydaje nam się to konieczne.

Zdecydowanie warto skorzystać z oferty przewodników, którzy dysponują dużą wiedzą i z zaangażowaniem opowiadają o historii swojego kraju. Takie zwiedzanie trwa około 2h.

Miejsce to przyciąga ciekawych świata podróżników wszystkich narodowości. Trzeba się spieszyć póki jeszcze oparło się nadmiernej komercjalizacji w przeciwieństwie do tłocznych Machu Picchu czy Anghor Wat. No i fakt że wciąż więcej tu pytań niż odpowiedzi bardzo intryguje… Polecamy!